piątek, 11 kwietnia 2014

Zróbmy, więc prywatkę…

Piątek. Każdy czeka na ten dzień. W końcu jutro nie trzeba wcześnie wstawać, można spotkać się ze znajomymi, albo wyjść potańczyć. Brzuszek trochę ogranicza możliwości spędzania piątkowego wieczoru. Filmów akcji wolę nie oglądać, a wyjście potańczyć może okazać się zbyt inwazyjne.

Nie rezygnuję jednak ze spotkania z przyjaciółmi. Teraz zapraszam ich do siebie na wspólne gotowanie albo na wieczór gier.
Wieczorne granie czasem zamienia się w nocne granie, bo nie możemy przestać.

A co nas tak wciąga?



Twister – Zadaniem uczestników jest umieszczanie dłoni lub stopy na wskazanym przez losującego miejscu na macie. 

Im brzuszek większy tym trudniej mi być tą najlepszą i często odpadam w przedbiegach J


Rummikub – Gra polega na wykładaniu serii, bądź grup z klocków o wartości od 1 do 13 w czterech barwach. Seria to przynajmniej trzy kolejne klocki w jednym kolorze. Grupa to trzy lub cztery klocki z tą samą liczbą w różnych barwach.

Wymaga naprawdę sporej koncentracji J 


Taboo przedstawienie jednego słowa, nie korzystając przy tym pięciu z innych słów.

Nie wiedziałam, że mój tok myślenia jest logiczny tylko dla mnie nikt więcej go nie rozumie J


Gra w kulki – Należy zabrać jedną z 33 kulek, żeby powstało puste miejsce, od którego zaczyna się gra, polegająca na zbijaniu kulek, przeskakując jedna przez drugą, tak jak w warcabach. Celem jest zbicie wszystkich kulek tak żeby została tylko jedna. 


Gra wyciągnięta ze strychu po mojej mamie. Absolutnie nieśmiertelna i do tego stopnia wciągająca, że ciężko jest się oderwać.


A Wy jakie macie sposoby na spędzanie piątkowego wieczoru?


2 komentarze:

  1. Taboo ekstra :) W twistera też grasz? :D Z doświadczenia powiem ci, że można strzelić kilka partii w pokera, pograć w scrable, jenge albo monopol.
    Poza tym tak jak piszesz. Wyjścia typowo barowe, tańce, filmy. W zależności od sąsiedzkiej pobłażliwości można zrobić domówkę albo grilla, bo i pogoda coraz bardziej sprzyjająca.
    Osobiście, poza powyższym, organizuję (bądź jestem wplątany) w spędzanie czasu z ludźmi (zwanych też "kółkiem różańcowym", a z różańcem nie mającymi nic wspólnego :D ), z którymi dzielę wspólne hobby przy piwie albo i bez :)...z tym, że akurat dziś raczę się antybiotykiem i spędzam piątkowy wieczór z gorączką. A co! Też można :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ...to sobie napisałem ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za czas i komentarz:)

Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszam do polubienia fp
https://www.facebook.com/lovecoffeeandshoes