środa, 27 sierpnia 2014

Smart Life





- O przecież to Kaśka- wypaliłam na głos widząc ulotkę, którą deptałam stopami stojąc w długiej kolejce. Podniosłam z ziemi nieco brudną kolorową reklamę nowego sklepu odzieżowego. Twarz reklamującej dziewczyny była niewyraźna, więc przesunęłam oba palce po głowie modelki. Niestety kobieta ani drgnęła i głowa nie przybliżyła się do mnie.

Dostałam nauczkę ze ulotki nie są dotykowymi ekranami jak w moim nieodłącznym atrybucie – smartfonie.
W końcu te inteligentne bestie zamknięte w różne obudowy są w każdej kieszeni. 

Nie ma co się dziwić zatem, że mój smartfon wie o mnie wszystko. Jak wyglądałam w ciązy, jak powiększał się mój brzuch,  Tolka też zna od urodzenia. Tysiące aplikacji pomogą mi odtworzyć dowolny dzień. Gdzie byłam, co miałam na sobie i sprawdzić czy lista zakupów została cała zrealizowana czy przypadkiem nie brakowało mojej ulubionej kawy w osiedlowym sklepiku. Jadąc autobusem płacę rachunki i gram kolejne rozdanie sudoku.

Zastanawiam się czy kiedyś Tolek nie zapyta czy to nadgryzione jabłuszko, którym codziennie macham mu przed oczami to jego brat? A może jego pierwsze słowo będzie: "ajjj...fonnn".

Dość bycia niewolnikiem przedmiotu - spróbuje jeden dzień bez telefonu.

Dzień zaczęłam jak zwykle mlekiem z kropelką kawy.
Informacę ze świata zamiast w telefonie przeglądałam w porannej gazecie i popijałam swoją latte, zapisując obok listę zakupów na różowej karteczce.

Niestety kawa wylała mi się na gazetę, a na zakupach zapomniałam kupić ziemniaków na obiad, margaryny i jajek, bo różowy notesik z listą zakupów został w domu....

Ehh....po takiej próbie chwyciłam za telefon i schowałam do kieszeni szepcząc w myśli: Tu jest twoje miejsce...










buty - allegro, torebka - Parfois, bluza - She Chic, spodenki - Sheinside

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za czas i komentarz:)

Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszam do polubienia fp
https://www.facebook.com/lovecoffeeandshoes