poniedziałek, 29 września 2014

Kobieta perfekcyjna



Bywają kobiety perfekcyjne. I wcale nie chodzi o prowadzenie domu czy zajmowanie się dziećmi. Ich wygląd. To on sprawia, że kobieta wygląda idealnie.
Sznurowadła w butach kolorem nawiązują do koloru swetra, spodnie idealnie skrojone, torebka błyszczy, a w niej idealny porządek. Łatwo znaleźć telefon, no i klucze też mają swoje miejsce. Włosy ułożone na szczotce i nawet nie ma jednego niesfornego kosmyka. A makijaż co tu dużo gadać, po prostu perfekcyjny.
Łazienki takich kobiet to niemal drogeria. Na półkach poustawiane kolorowe flakony perfum i kremy...na noc, na dzień, pod podkład, serum, na biust, na uda, na rozstępy, pod oczy...całe palety cieni, tuszy, różów... 

A co...ja też chce być perfekcyjna. Poszłam do drogerii, zostawiłam wór pieniędzy i wróciłam zadowolona, że mam specyfik na każdą bolączkę mojego ciała.

Zniknęłam na kilkadziesiąt minut w łazience...i.....no niestety perfekcji mi zabrakło, nie czułam się jak w salonie, ale raczej na wyścigach wklepywania kremów na czas.
W ferworze walki z tymi specyfikami krem do ujędrniania biustu wylądował na moich pośladkach, serum pod oczy na mojej szyi, a mój makijaż "smoky eye" przypominał raczej "panda eye".

Całę szczęście mój mąż lubi mój nie perfekcjonizm i gdy biegam po domu z wałkami na głowie, mój syn jest zadowolony, że robię mu samolot i długie kąpiele zamiast wklepywania kremów.
A ja patrze w lustro na swoje lekko pomalowane rzęsy, niesforne włosy i myślę: Przecież nie jest tak źle...









buty - allegro, torebka - Parfois, bluza - She Chic, spódnca - Asos

poniedziałek, 22 września 2014

Praca marzenie!

 

Włosy miały idealną długość, salon był niedawno malowany, a ja miałam wciąż chęć na zmiany.
Może zmienić pracę?
Czemu nie? Warto próbować

Długo nie szukałam...Stanowisko- marzenie. Kierownicze, bardzo samodzielne. Kuszące, choć wymaganiami można by obdzielić kilka osób.

Osoba zatrudniona na stanowisku Dyrektora Operacyjnego musi wykazywać się dużą mobilnością, oraz doskonałą kondycją ponieważ większość czasu spędza się na nogach, bardzo aktywnie.
Co tu dużo kryć, ciągłe wysokie obroty i nie ma taryfy ulgowej na zwolnienie tempa, nawet dla osoby początkującej.

Prócz fizycznych wymagań była cała lista predyspozycji.
Po pierwsze, wymagają bardzo wysokich zdolności interpersonalnych oraz negocjacyjnych, ponieważ stanowisko jest ściśle powiązane na kooperacji ze swoim współpracownikiem. Dodatkowo Dyrektor Operacyjny musi mieć podstawy medyczne, finansowe, hmmm... tak naprawdę musi posiadać kilka głów.

W pracy wymagane jest, żeby w razie potrzeby zostać w nocy ze swoim współpracownikiem. Należy być na taką ewentualność przygotowanym. Ale to nie powinien być problem, ponieważ wszystko jest w ramach 168 godzin pracy tygodniowo. Czas pracy jest niezmienny i niezależny od świąt narodowych religijnych, urlopów oraz zwolnień lekarskich. Ale jedno jest pewne, praca stabilna i umowa dożywotnia bez możliwości zakończenia współpracy.

Pomoc niesiona zawsze swojemu współpracownikowi, jego uśmiech i wdzięczność jest niemierzalna, więc praca jest w formie wolontariatu.

Wynik rozmowy był pozytywny, dwie kreski na teście ciążowym.

Dziś mija kilka miesięcy odkąd pracuję jako mama. I jedno jest pewne, zmiana jest wielka:)







koszula - H&M, spódnica - sh, buty - Szydłowski, torebka - Parfois

wtorek, 16 września 2014

Kawa zamiast mleka



To był dobry dzień.

Toluś tryskał energią i ładował moje akumulatory jednym uśmiechem. Na nic się zdały kołysanki i mruczanki. On uśmiechał się tylko szeroko i łapał mnie za nos.
Za wszelką cenę chciał pokazać, że obie stopy zmieszczą się w jego buzi.

Był długi spacer,którego nie były w stanie popsuć kocie łby zamiast chodnika, wysokie krawężniki czy głośne samochody. Było zaglądanie przez witryny do zamkniętych już sklepów i podziwianie wystrojonych manekinów.
Była domowa drożdżówka ze śliwkami i czarna, aromatyczna kawa

Była też długa kąpiel, aż do pomarszczenia skóry i chlupanie nogami do zalania całej łazienki.

To był naprawdę dobry dzień.









buty - allegro, torebka - EcoMania, spodnie, koszula - Mango



poniedziałek, 8 września 2014

Chodź na żurek!



Mistrzynią kuchni nie jestem. Zwykle moje gotowanie kończy się brudnymi garami, sztućcami, na szafkach widać ślady mąki, albo przyklejone obierki warzyw, tłuste plamy na blacie, a ubranie zdradza co w garach się gotuję.
Mój mąż jakże dzielnie znosi moje wielorazowe próby zrobienia czegoś, żeby było takie jak na obrazku w książce kuchennej. Bardzo dzielnie znosi eksperymenty kuchenne,  Wietrzy kuchnie od spalonego dymu, zdrapuję spaleniznę z kotletów, przełyka przesolone ziemniaki i papierem odsącza nadmiar tłuszczu.

Jakiś czas temu odwiedzili nasi przyjaciele ze swoim starszym o 6 miesięcy od naszego Tolka - Frankiem.
Postanowiłam nie ćwiczyć na nich swoich przepisów, nie narażać ich oczu na istne pobojowisko w kuchni. I wypaliłam po porannej kawie:

- Wiem gdzie możemy zjeść pyszny żurek.

Szybko dotarliśmy na miejsce, niestety okazało się, że może żurek mają najlepszy, ale nie ma przewijaka.
Niestety to nie smak stał się priorytetem wyboru restauracji, ale możliwość przewinięcia brzdąców i mikrofalówka, w której podgrzeją zupkę dla Franka.

Tułaliśmy się od knajpy do knajpy zadając te same pytania o przewijak i mikrofale. Zdążyliśmy zgłodnieć, aż w końcu znaleźliśmy niezłą knajpę, gdzie był przewijak, w toalecie krzesło dla matki karmiącej i duży napis, "jeśli zapomniałeś pieluszek, w restauracji są dostępne". Kucharz zgodził się odgrzać słoiczek z papkowatą zupką, a przy okazji w menu mieli żurek. Istny raj na ziemi dla rodzin z dziećmi.
Wchodzimy pewnym krokiem pchając wózki pod dwa schodki, przeciskamy się przez wąskie drzwi. Takie wejście wcale nie wskazuję, że to restauracja prorodzinna.
Naprzeciw wychodzi kelnerka, która z uśmiechem informuje:
- Oj...ale z wózkami to Państwo nie wejdą. Całą restaurację Państwo zagracą.
- Phii...zagracą? To Pani chyba naszego salonu nie widziała. - parsknęłam.
Kocyki, zabawki, leżaczki, krzesełka, misie, pozytywki, piłeczki....

No cóż zamówiliśmy jedzenie zawinięte w papier i folię w pobliskim fast foodzie i obiad zjedliśmy jednorazowymi sztućcami w naszym zagraconym salonie.











sukienka - Cubus, buty - New Balance, kamizelka - Mango, torebka - Parfois
zdjęcia - Krzysztof Kołowski

czwartek, 4 września 2014

Mała biała



Pogoda za oknem wcale nie wskazuję, że lato się kończy. I całe szczęście, niech słońce świeci jak najdłużej. W domu jednak już czuć zbliżającą się jesień. W garnku bulgocze krem z dyni, a szafa wypluła wszystkie letnie, zwiewne sukienki, bluzki z odkrytymi plecami, które grzecznie czekają na schowanie.

Tak właśnie rozpoczynam nową porę roku. Porządkowaniem szafy. Pamiątki z wakacyjnych wojaży lądują w kolorowych pudełkach, zdjęcia zawisną w salonowych ramkach, a bikini upcham do worków z napisem lato i wcisnę na dno szafy.
O ile by łatwiejsze było te porządki, gdybym podjęła w końcu wyzwanie skrajnych minimalistów posiadania 100 rzeczy osobistych.
Jednak za każdym razem z niedowierzaniem powtarzam w głowie:
100 rzeczy? Ale stu rzeczy wszystkiego? A może by tak stu par butów, albo stu sukienek. Nie wiem tylko czy moja karta kredytowa dźwignęła by takie wyzwanie, bo półki zapewne nie.

Czy to znaczy, że minimalistką nie jestem? Przecież mieszkanie urządzone trzema kolorami, mebli brak jedynie szafy wciśnięte w każdą możliwą wnękę czy szczelinę.
No tak, ale to nie minimalizm kierował mną przy doborze mebli czy kolorów. Przyznaję się, że to czyste lenistwo. Uchwyty w kuchennych szafkach satynowe, żeby nie było widać zacieków wody, zabudowy do samego sufitu, żebym nie musiała po drabinie skakać i kurzów wysoko wycierać, z dywanów też zrezygnowałam, bo pranie, trzepanie ich to nic łatwego.

Teraz wiem, że mój pragmatyczny umysł trochę się zapomniał wybierając białe kafelki na podłodze w łazience i białą sukienkę, która niekoniecznie sprawdza się w szafie mamy małego szkraba:)








sukienka - Choies, buty - Bershka, torebka - Mango
zdjęcia - Krzysztof Kołowski

poniedziałek, 1 września 2014

Mama ma wychodne


Jest późno. Moi faceci już śpią. Ja jeszcze tylko szybko wstawię pranie, ogarnę stół w kuchni, a zabawki małego pozamiatam do kupy…. I napiję się kawy zbożowej J

Zasiadam do komputera z moim ulubionym kubkiem w żółte kropki. W domu niesie się tylko stukot uderzanej klawiatury. Błogą ciszę przerywa dźwięk przychodzącego smsa.

- Obiad w naszej knajpie?Gośka.

Prawie pisnęłam z zachwytu. W głowie jedna myśl…Co ja na siebie włożę? Przecież w szafie wciąż wiszą rzeczy z metkami, a obcasy w niektórych butach nawet nie są zdarte. 

Och jak dobrze czasem zamienić t-shirt na sukienkę, trampki na obcasy i wózek na torebkę.






buty - allegro, torebka - Parfois, sukienka - Mango
zdjęcia - Krzysztof Kołowski