piątek, 24 października 2014

Du ju spik polisz?



Praca w korporacji nie jest łatwa i nie myślę wcale o wiecznym braku firmowej kawy czy podkradania mleka z lodówki. Tych korpo ludzi po prostu ciężko zrozumieć. Używają jakiegoś dziwnego języka potocznie zwanego pinglish. I znajomość polskiego na nic się zda,i certyfikaty z angielskiego też nie pomogą.
Pamiętam pierwsze zadanie w pracy:
O 12 CET będziesz miała "kola" i pamiętaj, żeby "wyszerować skrina" i pokazać, że te "aredżmenty" są z "difolta".
Nie jestem z pokolenia które używa YOLO czy SWAG, zresztą do teraz nie wiem co to dokładnie znaczy.
Blogi ociekają "autfitami" i "lukami". Blogerki zapraszaja do "lajkowania" na "fan pejdże".
Tymczasem moja koleżanka, zupełnie niewinnie czyta reklamę "sanek race" i zastanawia się czy do sanek przyczepione są race, żeby zwiększyć doznania zjazdu efektami dymnymi. Nie przychodzi jej do głowy, że żadne race nie chodzi tylko o "rejs" czyli wyścig z języka angielskiego.

Czy da się uniknąć angielskiego w życiu codziennym?
Spoglądam na smsa od mojego męża " Sczardżowali" nas za internet" i myślę:
Chyba nie da....

Dlatego miłego weekendu...tfuu...miłego końca tygodnia:)







sukienka - Stradivarius; botki, ramoneska - Pull&Bear; torebka - EcoMania


51 komentarzy:

  1. A to nie byłaś na przykład w 'ajkei'? Jak nie to koniecznie musisz ją 'wyguglować' ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mając męża z korpo juz sie przywyczailam do kolkonfów, upgrejdowania , skrajbowania mejli ;) i bycia na taczu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj łatwo się zapomnieć i przynosi się tą korpo-gadkę do domu;)

      Usuń
  3. Taaak;dodaj jeszcze "autumn ałtfity";"white dresy" i wszelakie autfit of de daj-chyba Rycerz Dże-daj ;-); zamiast skór-wszechobecne lejtery...
    Aczkolwiek jak mi podpowiada połowica-angielski a raczej skróty bywają czasem przydatne do tzw "emocjonalnych zwrotów"-bo WTF; czy nie brzmi zbyt wulgarnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana świetny LOOK :) luuk jak wolisz :)
    Ale tekst mnie rozwalił ;) Matko co to za język :) Dużo teraz powstaje jakichś takich słowotworów :) Ale sanki z racami RULEZZZ ;)

    Serdecznie zapraszamy do NAS
    Buziaki
    xo xo xo xo xo xo xo

    OdpowiedzUsuń
  5. Sanki z racami - marzenie ;) Ślicznie wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna torebka:)
    Co powiesz na wspólną obserwację? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam męża na uczelni i stamtąd też przynosi nam do domu takie ,,wesołe" zwroty np. ,,submitować arta - wysłać artykuł ;)
    Ślicznie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Such a pretty look, love this skirt. ;-)
    Wish you a nice sunday...

    OdpowiedzUsuń
  9. You look so chic and edgy in your outfit!

    xx from Germany/Bavaria, Rena

    www.dressedwithsoul.com

    OdpowiedzUsuń
  10. fajną kwestię poruszyłaś... ja staram się ograniczać posługiwanie się jak to określiłaś pinglish ... jednak czasami ciężko dobrać równie ładnie brzmiący odpowiednik słowa po angielsku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie wyglądasz, a dzięki torebce look nie jest monochromatyczny. A co do języka to raczej nie da się z niego wyrzucić makaronizmów. Pozdrawiam.
    http://jeanettegloves.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. you look lovely! Love the bag.
    Would you like to follow each other on GFC?

    http://everythingthatclicks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. heheh uśmiałam się czytając tego posta :)

    pinglish mówisz? Korpo, korpo, co z nami robisz?

    Fakt uśmiać się można, aczkolwiek myślę że angielski w przyszłości dalszej to będzie TO . ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nice shoes :)

    http://sbr-fashion-fashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj chyba nie da... Choć ja jestem starej daty, w szkole uczyłam się ruskiego i z angielskim jestem na bakier, więc tych musthewów i innych słówek na blogu i w życiu mało używam;))
    A Ty masz fajną kieckę! Całość jak najbardziej też mi się podoba:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj moja mama też z czasów ruskiego, ale czasem powie do mnie taka angielszczyzną, że zastanawiam się skąd ona zna te słówka:)

      Usuń
  16. super wpis i świetna stylizacja ! bloga obserwuję , zapraszam do obserwacji mojego http://adoremysize.blogspot.com/ <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Śliczne zdjęcia! I piękna torebka. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. myślę, że się nie da w 100% bo niektóre słowa wkradły się na dobre do naszego języka, ale inne używane są z wielkim naciąganiem (bo modne, bo na topie)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetna torebka uwielbiam takie pojemne :)

    www.kataszyyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetnie wyglądasz, ja torebki wolę w standardowych kolorach :)
    whitepulery.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Weekend to już prawie po polsku, tak długo używamy tego słowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow!! przepięknie wyglądasz <33333 śliczne botki ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj!
    Angielszczyzna tak przeniknela do naszego rodzimego jezyka, ze chyba nie trzeba pracowac w korporacji, zeby tego doswiadczyc...;)
    A czarno-bialo to ja lubie bardzo! I ramoneski tez, zawsze;) Dlatego mi sie podobasz:)
    Pozdrawiam. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, czasem bilbordy wołają do nas w języku angielskim!

      Usuń
  24. Chic look.
    Love your bag, shoes, and jacket.

    http://roomsofinspiration.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. w dzisiejszych czasach wszystko poplątane jest z angielskim, no cóż takie życie w XXI wieku ;) Super wyglądasz i świetna torebka! :) zapraszam do mnie w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Love ur look :)
    Would u like to follow each other n stay in touch ??

    www.ananyatales.com

    OdpowiedzUsuń
  27. bardzo szczery i doskonale uchwyciłas czasy w których obecnie zyjemy,

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj, nie ma mojego komentarza? A wydaje mi się, że już tu byłam :) Super zdjęcia, szczególnie te na schodach i baaardzo ciekawy zestaw :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za czas i komentarz:)

Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszam do polubienia fp
https://www.facebook.com/lovecoffeeandshoes