poniedziałek, 29 grudnia 2014

No i znowu święta minęły!


W końcu zmobilizowałam się i usiadłam do komputera napisać coś mądrego do Was. Palce same rwały się do klawiatury, chciały wystukać litery, które w całości dadzą jakąś ciekawą historię, chciały napisać coś mądrego...
Patrzę na choinkę i ogień w kominku, popijam chyba czwartą kawę zbożową, a w głowie pustka.

No tak, święta były. Znowu się objadłam, znowu brzuch bolał, znowu jadłam po 20,00, znowu nie miałam umiaru w czekoladowych mikołajach. Znowu, znowu, znowu...
Prezenty były, skarpety też pod choinką się znalazły.
Znowu były nocne rozmowy przy hektolitrach herbaty, znowu był śmiech przy grach w Tabu, znowu były łzy przy rozjazdach do domu, znowu...
Znowu zobaczymy się za rok i znowu obiecamy sobie, że nie będziemy się tak obżerać:)







buty - Zara; leginsy - nn; golf - H&M; torebka - Kate Spade; płaszcz - lumpeks



środa, 24 grudnia 2014

Wesołych Świąt!!

Kochani,

Dziś długo oczekiwany dzień! Wigilia! Nie mogę się doczekać pierwszej gwiazdki, która pozwoli nam w końcu cieszyć się smakami świąt!
W tym szczególnym dniu chciałabym Wam wszystkim podziękować za to, że zaglądacie tu! Pozwalacie mi spełnić moje marzenie i dajecie znać, że to ma sens!

Życzę Wam dużo radości i żebyście spełniali swoje marzenia, te mniejsze i te większe

A jako matka polka blogująca apeluję o ciepły ubiór, bo pogoda nie rozpieszcza!




niedziela, 21 grudnia 2014

Sukienka 7/8 i dwanaście tysięcy!


Stanęła przed nim zupełnie naga, rozchyliła usta i....
a może....
Dyferencjał przekazał moment obrotowy, a jego 300 koni zawarczało pod maską...
Mam nadzieję, że zainteresowaniem męską część czytelników.
Otóż dziś w radio usłyszałam, że jeśli wycenić przygotowania do świąt włącznie z porządkami wyniosłoby to bagatela 12 tysięcy złotych. Otóż tyle jesteśmy w stanie "zarobić" albo po prostu nie wydać w ten świąteczny czas.
Przygotowania nasze czasem bardziej przypominają przygotowania do Zmęczonych Świąt niż do Wesołych. Niestety uszykowania do świąt nie da się przyspieszyć, bo przecież za wcześniej okien nie umyję, bo się pobrudzą. Śledzi też za szybko nie zamarynuję. Barszcz jest najlepszy świeży, a nie odmrażany.
Mam nadzieję, że tak jak rodzinnie zasiadacie do stołu tak rodzinnie kleicie pierog. U nas w domu taka tradycja i mój tata, który swoim wielkimi paluchami klei niezdarnie pierogi daję nam dużo radości. Ile łatwiej jest taką pracę wycenioną na 12 tysięcy podzielić na kilka rąk.

Kochani, nie dajcie się tej gorączce świątecznego szaleństwa. Korzystajcie z każdej chwili i cieszcie się smakowaniem wigilijnych potraw!











sukienka, szal - Zara; kurtka - Pull&Bear; buty - Bershka

wtorek, 16 grudnia 2014

Śnieg i wełniany sweter!


Wchodząc do galerii handlowej w głowie powtarzam sobie: "Przyszłaś tylko po skórzany pasek dla taty, tylko pasek, tylko paaaa....." i niemalże wyrżnęłam witrynę z ogromnym napisem"SALE/obniżka do 50%". Ja wciąż jak mantrę powtarzam: "Pasek, pasek, dla taty, skórzany, czarny..." A te witryny coraz większe i coraz piękniejsze...w głośnikach ciepły głos kobiety powtarza, że przeceny, że promocje, że grzech nie brać, że święta, że jedyna okazja...
Jak kobieta milczy to melodie świąteczne, które niemalże zmuszają, żeby w podskokach wydawać pieniądze i obładowanym niczym wielbłąd wyskoczyć z galerii. Zapachy też kuszą, niby obuwniczy a pachnie jabłecznikiem.
Wychodzę na ulicę i tu święta są zupełnie inne. Też pełne światełek, tego świątecznego zgiełku. Ale tu zamiast melodii słychać klaksony zirytowanych kierowców. Zapach już nie jest taki świąteczny. Czasem papierosy, spalona guma i słodkie perfumy starszej eleganckiej pani w tramwaju. 

A ja chciałabym już usiąść z rodziną przy stole, wypić czerwony barszcz i zagryźć uszkiem z grzybami. Chciałabym zjeść kawałek makowca i popić gorącym kakao. Takie trzy dni zupełnego spokoju i ciepła. Lenistwa i jedzenia bez umiaru. Chciałabym patrzeć na padający śnieg za oknem i cicho słuchać kolęd polskich. Niestety wszystkie znaki na niebie wskazują, że śniegu w tym roku nie będzie, przynajmniej nie w święta... Bożego Narodzenia.







spodnie, koszulka - Mango, buty - Pull&Bear; sweter - Lumpeks

czwartek, 11 grudnia 2014

Me & My Boyfriends, czyli po drugiej stronie obiektywu!



Każdy wie, że każdy blog współtworzą osoby, które cierpliwie robią zdjęcia. Ze mną zawsze jest mój mąż zwany zdrowym rozsądkiem i nasz już 7-miesięczny Lorbas.

To ci dwaj cierpliwie biegają ze/za mną po galerii. Mają czas i cierpliwość komentować każdy mój wybór. Mój maż jest mistrzem porównań. Wyglądałam już jak w dywanie, kocu, jak nietoperz albo po prostu zabawnie, bo reagował śmiechem. Nie raz komentował zakup butów do sprzedawczyni: "A nie macie tych butów z kożuszkiem? przecież żonie zimno będzie"

I dlatego pewnego dnia postanowiłam wyruszyć sama na zakupy. Mój mąż wręczył mi swoją kartę i wypuścił w wir zakupowy.
Pewnie każda kobieta, która czyta pisnęła z zachwytu. Karta męża i wielka galeria,
Ha! Dlatego mój mąż zwie się zdrowym rozsądkiem. Po godzinie w galerii zadzwoniłam, że już siły nie mam, a każdy potencjalny zakup konsultowałam via MMS.

A sesja? Powinniście to zobaczyć. Zwykle spontanicznie wybieramy miejsce. Zatrzymujemy się i wręcz wyskakujemy z samochodu. Mąż już robi zdjęcia, a ja wciąż szarpie się z wózkiem. Jak już wózek złożony szybko staję i zaczynam pozować, oczywiście czujny mąż daje wskazówki: "wygląda jakbyś miała głowę na sznurku, jak chcesz do toalety to idź a nie tu nogami przebierasz, wygląda jakbyś bombkę połknęła, co Ci się w usta stało". Mały Tolek w tym czasie podskakuję w wózku i wyrzuca kolejnego gryzaka na ziemie. Gaworzy po swojemu i pluję na brodę.

Dlatego moi mili jak oglądacie zdjęcia pamiętajcie, że po drugiej stronie jest mój mąż, który bacznie czuwa, żeby fryzura zawsze była ok i mój synek, który jeszcze cierpliwie czeka w wózku i nie do końca kuma po co mama się tak wygina:)








szalik - Zara; kurtka - Stradivarius; jeansy - H&M; buty - Pull&Bear; t-shirt - Lumpeks; saszeta - ecoMania

sobota, 6 grudnia 2014

Dorosłość i klekot Diesla


Na deszcz klnę w myślach, a nie cieszę się, że będę skakać po kałużach. Jako przekąskę wybieram jabłko, bo słodycze są niezdrowe i to tylko puste kalorie. 5 grudnia wcale nie szorowałam butów, bo wiedziałam, że Mój Mikołaj i tak do mnie przyjdzie.
To zdecydowanie objawy tego, że dorosłam.
Dorosłam też do różu w szafie, bo to róż prawda? 
W mojej dorosłości jedno się nie zmieniło. Nie umiem nazywać kolorów. Do tej pory nie wiem jaki to kolor turkusowy. Jadący samochód prędzej rozpoznam czy to TDI czy 16V niż poprawnie nazwę jego kolor.
Taki daltonizm blogerce nie przystoi? Ale patrzę na te zdjęcia i obojętnie jak nazwiecie ten kolor, mnie się podoba. O!








spodnie, marynarka - F&F; golf, płaszcz - H&M; buty - Szydłowski; torebka - Pieces