sobota, 19 września 2015

Powrót z raju



No dobra powróciłam do świata wirtualnego... choć życie w realu bardzo wciągnęło...
Najpierw wycieczka do raju - Barcelony. Smakowanie tapas o godzinach dla mnie co najmniej nocnych, zapach kawy późnym porankiem, joga z widokiem na morze, kolorowe wachlarze i widoki... widoki zapierające dech...

Powrót był ciężki - bo pod same drzwi żłobka. Nasłuchiwałam czy Tolek na pewno nie płacze. I wiecie co? On nie płakał, ale ja za to wyłam...wyłam w głos. Jak już otarłam łzy i wróciłam do swoich 0,25 metrów kwadratowych na "open spejsie" Toluś rozchorował się nie na żarty...
Więc jeśli ktoś pyta gdzie byłam jak mnie nie było to już odpowiadam. 
Podawałam litry syropu na gardło, na gorączkę, na kaszel, odsypiałam w dzień nie przespane noce, odkurzałam rozkruszony biszkopt z dywanu i wycierałam porozlewane mleko...




spódnica, bluzka - lumpeks; buty - allegro; kapelusz - Reserved